Zapraszamy do opowieści Pani Jadwigi Sładek o szkolnym dzwoneczku, który stał się symbolem jankowickiej szkoły – dar proboszcza z Rud, księdza Emila Jatzka – który służył placówce aż do jej zamknięcia w 1999 roku.
audiobook – kliknij i posłuchaj legend
Historia kościelnego dzwoneczka
Dawno, dawno temu w pewnym kościele przy drzwiach do zakrystii wisiał piękny, pozłacany dzwoneczek. Wisiał tam już od lat. Sam nie pamiętał jak długo. Codziennie ogłaszał wiernym zebranym w kościele, że ksiądz wychodzi do ołtarza i rozpocznie się Msza Św. Czasami kilka razy w ciągu dnia nasz dzwoneczek dzwonił. Starał się to robić jak najlepiej. A już najradośniej i uroczyście dzwonił w wielkie święta i uroczystości. Podobała mu się ta służba. Był bardzo szczęśliwy. Nie nudziło mu się nigdy. Nawet,gdy nie było ludzi w kościele,zawsze coś ciekawego się działo. To obserwował myszki, które wydzierały sobie kawałek suchej, chlebowej skórki, zostawionej tam nieopatrznie przez któregoś z ministrantów. Innym razem znowu zabłąkał się między ławkami mały kundelek. A pewnego razu usłyszał coś podejrzanego – jakby dzwoneczek. Okazał się, że to kózka zerwała się komuś z łańcucha i też wstąpiła do kościoła. Podeszła do ołtarza. Nasz dzwoneczek nie alarmował. Gdyby koza próbował poczęstować się kwiatami przy ołtarzu, to wtedy musiałby głośno zareagować. Ale kózka po swojemu się pokłoniła, powęszyła i majestatycznie opuściła kościół.
Tak mijały lata. Zmieniały się pory roku. Zmienił się i nasz dzwoneczek. Złoty kolor na nim przybladł nieco, głos nie był już taki czysty i dźwięczny. Pewnego dnia stało się coś okropnego. Zdjęto go z łańcuszka, na którym do tej pory wisiał, a na jego miejsce powieszono inny nowiutki i błyszczący. Nasz dzwoneczek wylądował w jednej z szuflad w zakrystii. Pomyślał, że to już koniec z nim. Ale dlaczego? Przecież jeszcze miał siły do pracy.
W szufladzie było całkiem ciemno, nic nie widział. Dopiero,gdy się trochę oswoił z ciemnością,zobaczył jakie ma towarzystwo. Leżały tam jakieś stare, wąsate kropidła, okopcone ogarki, pożółkłe serwetki. Było mu bardzo smutno. W ciemności i ciszy mijały mu dni i noce. Aż tu pewnego dnia ktoś otworzył szufladę. Ciekawe co będzie dalej – zastanawiał się dzwoneczek. Czyjeś ręce go ładnie wyczyściły, wyglancowały i włożyły do jakiejś teczki. Razem z właścicielem teczki, a był nim staruszek proboszcz,usiadł do konnej bryczki i pojechali. Jechali tak około godziny. W końcu zatrzymali się w jakiejś wiosce przed też nie młodym już budynkiem,dużo mniejszym od kościoła. W środku rozlegał się gwar dziecięcych głosów, krzyki i śpiewy. To śpiewały dziewczynki bawiąc się w kółeczko: „Mam chusteczkę”, „Karuzela”, „Rolnik sam w dolinie”. Nagle rozległ się dźwięk gwizdka i wszystko umilkło. Była to szkoła. Co ja tu będę robił? – rozglądał się ciekawie dzwonek. Okazało się, że ma zastąpić mocno już sfatygowany i zachrypnięty gwizdek. Od tego dnia dzwoneczek rozpoczął pracę w szkole. Ogłaszał przerwy między lekcjami i wołał dzieci po przerwie do klas. Robił to z wielką ochotą i radością. Znowu był komuś potrzebny. Dzieci go polubiły, chociaż czasami przerywał im zabawę w najciekawszym momencie. Nie nudził się wcale. W ciągu dnia miał towarzystwo dzieci, a w nocy obserwował harcujące myszy, których było o wiele więcej niż w kościele.

Oprócz codziennych zajęć w szkole, raz w roku miał jeszcze inne zatrudnienie. Służył św. Mikołajowi, kiedy ten odwiedzał dzieci w szkole, albo w ich domach.
Dzwoneczek bardzo lubił te grudniowe noce. Pola i lasy przykryte białym puchem, na niebie migoczące gwiazdki, a we wsi – cisza. Czuło się w powietrzu to wyczekiwanie. Przed każdym domem, gdzie były dzieci, dzwonek delikatnie zadzwonił, a potem razem z Mikołajem wchodził do środka. Tam, gdzie dzieci już spały, Anioł cichutko drzwi otwierał, a Mikołaj dary wkładał dzieciom w miejsca wskazane przez Anioła. Ach, jak piękne to były czasy dla naszego dzwoneczka. Był szczęśliwy, bo był potrzebny.
W czasie wakacji, kiedy dzieci nie było w szkole, a cisza zalegała szkolne korytarze, dzwonek odpoczywał, ale nie w ciemnej szufladzie, lecz w oszklonej, jasnej szafie. Mógł z niej obserwować,co się za oknami dzieje. Obserwował bawiące się dzieci, żniwiarzy przy pracy, zmieniającą się przyrodę. A kiedy widział zbierające się do odlotu ptaki, wiedział, że już wkrótce wrócą do szkoły dzieci. I znowu 1 września witał ich radośnie.
Tak mijały kolejne lata. Dzwonek zestarzał się mocno. Zastąpił go dzwonek elektryczny. Czuł się niepotrzebny. Miał ogromny żal, że za wszystkie lata służby został odtrącony i częściowo zapomniany. Co się z nim dalej stanie? Bardzo się bał, że oddadzą go do muzeum lub co najgorsze na złom i tam zakończy swój długi, pracowity żywot. Ale tak się nie stało. Ktoś, kto docenił jego pracę i był z nim bardzo związany, zabrał go do swojego domu. Tam przygotował mu godne miejsce na zasłużony odpoczynek. Co roku jeszcze w noc grudniową chodzi ze św. Mikołajem i odwiedza dzieci. Starsi ludzie poznają jego głos i mówią: „to nasz szkolny dzwoneczek”. A on cieszy się razem z nimi.
Kochany dzwoneczku, nie smuć się. Nikt cię nie odda na złom ani do żadnego muzeum. Będziesz z nami do końca naszych i twoich dni.
Napisane przez Jadwigę Sładek, mieszkankę Jankowic Rudzkich w listopadzie 2015 roku.
udźwiękowienie: D.Poborski 2026


Pani Jadwiga Sładek – wieloletnia nauczycielka w naszej szkole podstawowej i współautorka ,,Oblicza Wsi”
Zawsze z wielką dumą wspomina dawną szkołę, podkreślając, że jej uczniowie osiągali wysokie wyniki i wielokrotnie zdobywali pierwsze miejsca w różnego rodzaju konkursach recytatorskich oraz czytelniczych.
To właśnie Jadwiga Stadek, pełniąc wówczas funkcję katechetki, w grudniu 1994 roku zorganizowała w budynku dawnej szkoły pierwsze jasełka. Jej inicjatywa zapoczątkowała w Jankowicach wieloletnią tradycję przedstawień bożonarodzeniowych, które z czasem przekształciły się w duże wydarzenia kulturalne, takie jak Powiatowy Przegląd Inscenizacji Jasełkowych, w którym pani Jadwiga później uczestniczyła już jako gość honorowy.
Równie ważnym obszarem jej działalności była praca redakcyjna oraz utrwalanie historii lokalnej społeczności. Pani Jadwiga była bardzo aktywną członkinią zespołu redakcyjnego lokalnego czasopisma „Oblicze Wsi”. Pełniła rolę kronikarki pamięci miejscowości – na łamach gazety publikowała wartościowe teksty poświęcone historii wsi oraz jej tradycjom.
Spod jej pióra wyszedł między innymi ceniony przez czytelników artykuł „Z historii szkoły”, a także liczne opracowania dotyczące miejscowych zwyczajów związanych z obchodami święta patrona jankowickich rolników – świętego Izydora Oracza. Redakcyjni współpracownicy zawsze wysoko cenili jej wkład, określając jej teksty jako „niezwykle barwne i ciepłe”, stanowiące prawdziwą ozdobę dwumiesięcznika.

więcej o szkole:
Już wkrótce obszerne opracowanie dotyczące szkoły w Jankowicach
warto przeczytać:
