Z HISTORII SZKOŁY

ze wspominek Jadwigi Sładek…

„Chcę napisać tym razem parę słów na temat naszej szkoły.

Aktualnie jesteśmy świadkami likwidacji naszej Szkoły jako instytucji, jak również stopniowej dewastacji szkoły jako budynku. A przecież jeszcze tak niedawno była głównym ośrodkiem edukacji i wychowania w naszej wiosce .zarówno w przyszłości, a tym bardziej współcześnie trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie życia społecznego bez tych dwu ważnych elementów. Funkcję tę spełniają w pierwszym rzędzie dom rodzinny i szkoła. Dziasiaj dzieci nasze pobierają naukę podstawową w Szkole w Rudach i to o niej mówią „nasza szkoła”.

Ale dla nas – starszego pokolenia-„naszą szkołą” jest opustoszała, stara szkoła w Jankowicach. Warto więc przybliżyć naszej częściowo jej historię. młodzieży chociaż Szkoła została wybudowana w 1873 roku. Wcześniej dzieci z Jankowic też pobierały naukę w Rudach. Niestety nie zachowały się żadne dokumenty z początków pracy Szkoły. Zaginęła również kronika z lat powojennych. Wszystko co tu zostało odtworzone z naszej pamięci. Dzisiaj zajmiemy się tylko okresem powojennym. Budynek szkolny po przejściu frontu w 1945 roku ocalał, ale był cały zdewastowany. Podłogi powyrywane, szyby powybijane. Wszędzie kupy śmieci i gnoju. W pomieszczeniach na dole Rosjanie trzymali konie. Pierwszą nauczycielką zarazem kierowniczką Szkoły była pani Anna Jaźwinska. Pracę u nas rozpoczęła od zmobilizowania mieszkańców do przygotowania budynku – na ile to było możliwe-do rozpoczęcia pierwszego po wojnie roku szkolnego.

Przeprowadzono zapisy do Szkoły i tak od 1 września 1945 roku rozpoczęła się nauka. Były tylko dwie sale lekcyjne, w których uczyło się po kilka roczniaków. Nie było książek ani zeszytów. Pisaliśmy początkowo na grafitowych tabliczkach rysikami. Później na luźnych kartkach , które na lekcjach rozdawała nam nauczycielka. Czytać uczyliśmy się z czasopism dziecięcych, takich jak ”Iskierki „ lub „Płomyczek”. Później, tj. na wiosnę w 1946 roku przyszła nowa nauczycielka do pomocy. Była to pani Helena Tyczyńska. Była jednak u nas krótko. Przeniosła się do Bargłówki, a w niej miejsce przyszła w październiku 1946 roku pani Anna Pękalska (obecna pani Złotosiowa). Wkrótce przybyła jeszcze trzecia siłą – pani Janina Tytłówna – późniejsza pani Nabiatkowa. Teraz w szybkim tempie zaczęło się wszystko zmieniać na lepsze. Starsze roczniki opuszczały Szkołę. Jednak w dalszym ciągu nauka odbywała się jeszcze w klasach łączonych. Mieliśmy już książki, zeszyty i jakieś przybory do pisania.

Pisaliśmy atramentem, który nosiliśmy w kałamarzu i stalówką umieszczoną w obsadce. We wszystkich oknach były już szyby, na oknach pojawiły się kwiatki, a do ogrzewania klas nie musieliśmy już nosić drewna z domu. Podłogi były napuszczane ropą. W klasach i na korytarzach zrobiło się już przytulnie. W szkole prowadzone było dożywianie uczniów. Produkty do tego celu Szkołą otrzymywała z UNR-y i Gminy. Przerwy spędzaliśmy w zależności od pogody – na korytarzu lub na boisku przed szkołą. Ulubione zabawy dziewczynek to „Rolnik sam w dolinie”, „Zielony walczyk”, „Karuzela” i inne.

Na lekcje wzywano nas początkowo gwizdkiem a później dzwonkiem. Dźwięk tego dzwonka towarzyszył nam przez wszystkie lata, aż do końca, do rozwiązania Szkoły. On też miał swoją historię. Szkole podarował go ks. Emil Jatzek, który zawsze będąc w Jankowicach odwiedzał szkołę. Mimo biedy nasze lata szkole upływały szczęśliwie. A niemym świadkiem tego była rozłożysta jabłoń rosnąca przed szkołą. Teraz nie ma już jabłoni, budynek stoi pusty, a po strych pozbawionym okien hula wiatr”.

tekst: J.Sładek

udźwiękowienie: D.Poborski

polecane:



Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Jankowice

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej