
Dzień 26 listopada 1810 roku zapisał się w kronikach opactwa cystersów w Rudach Wielkich jako moment ostatecznego i niezwykle dramatycznego kresu ich ponad pięćsetletniej historii. Samo przekazanie pieczęci i insygniów klasztornych pruskim urzędnikom miało oprawę pełną głębokiego, liturgicznego i historycznego tragizmu, który kronikarze odtworzyli z najdrobniejszymi szczegółami.
Przebieg tej bolesnej i symbolicznej uroczystości wyglądał następująco:
Niezwykły zbieg okoliczności liturgicznych
O godzinie 16:00 (tuż po nieszporach) do opactwa przybyli wyznaczeni pruscy urzędnicy: królewski komisarz Korn (dawny radca wojenny i domen Prus Południowych) oraz jego adiunkt, referendarz von Wittke z Wrocławia. Choć przybyli oni z misją likwidacji zakonu, źródła zgodnie odnotowują, że działali z „wyjątkową uprzejmością i właściwym im taktem”.
Gdy urzędnicy przekraczali próg klauzury, w kościele klasztornym właśnie wybrzmiewały ostatnie akordy nieszporów. Mnisi – „zupełnie przypadkowo”, lecz niezwykle wymownie – odśpiewali jako psalm końcowy „In exitu Israel de Aegypto” (Gdy Izrael wychodził z Egiptu).
Ten przejmujący śpiew o wyjściu z niewoli i porzuceniu dotychczasowego domu wciąż jeszcze wibrował i rozbrzmiewał pod wysokimi sklepieniami świątyni, gdy komisarze wkraczali do wnętrza klasztoru, by ogłosić królewski edykt sekularyzacyjny.
Refektarz Sebastiniego jako niemy świadek
Odczytanie dekretu kasacyjnego oraz sam akt zdania majątku odbyły się w wielkim refektarzu (sali jadalnej) opactwa. Wybór tego miejsca potęgował ból zgromadzonych mnichów: ściany refektarza były bowiem pokryte wspaniałymi freskami namalowanymi około 1775 roku przez nadwornego malarza Ignaza Sebastiniego. Malowidła te w sposób niezwykle plastyczny przedstawiały całe dotychczasowe, chalebne dzieje fundacji i rozwoju klasztoru. Słuchając decyzji o likwidacji swojego świata, zakonnicy patrzyli na uwiecznione pędzlem Sebastiniego narodziny własnej potęgi i wieki pracy swoich poprzedników.
Ceremonia przy czarnym stole
Pośrodku refektarza ustawiono stół, który został nakryty czarnym, żałobnym suknem. Na jego środku umieszczono:
- ciężki, ważący dziewięć funtów srebrny krucyfiks,
- sześć srebrnych kandelabrów ze świeżo zapalonymi woskowymi świecami.
W obecności trzydziestu pięciu zgromadzonych braci oraz ostatniego opata Bernarda IV Galbiersa odczytano dekret likwidacyjny, co wywołało wśród obecnych „najwyższe przerażenie i głęboki smutek”. Następnie przystąpiono do fizycznego i prawnego zdania suwerenności klasztoru. Zakonnicy musieli podejść do czarnego stołu i złożyć przed komisarzami symbole swojej dotychczasowej władzy:
- Wszystkie insygnia godności prałackiej (w tym mitrę, pastorał i pierścień opacki),
- Wszystkie publiczne i oficjalne pieczęcie opactwa oraz jego administracji (będące dotąd jedynym prawnym potwierdzeniem ważności dokumentów i przywilejów),
- Klucze do skarbców, kas, archiwum oraz wszystkich innych posiadłości ziemskich.
Złożenie pieczęci i kluczy na czarnym suknie pod srebrnym krucyfiksem oznaczało ostateczne zrzeczenie się wszelkiej władzy administracyjnej i cywilnej nad dominium rudzkim.
4. Podpisanie protokołu likwidacyjnego
Zwieńczeniem ceremonii było podpisanie oficjalnego protokołu likwidacyjnego. Każdy z obecnych w refektarzu członków konwentu musiał kolejno podejść do czarnego stołu i pod nadzorem komisarza Korna własnoręcznie złożyć swój podpis pod dokumentem kończącym ponad 550-letnie istnienie opactwa.
Wkrótce po tej ceremonii mnisi zostali zmuszeni do ostatecznego zdjęcia swoich białych cysterskich habitów i większość z nich opuściła Rudy, szukając nowego schronienia w różnych częściach Śląska.
opracowanie: D.Poborski
więcej:

Zostaw odpowiedź