
Autor: dr Ostmann, lekarz powiatowy (fizyk) powiatu rybnickiego. Źródło: Vierteljahrsschrift für gerichtliche Medicin und öffentliches Sanitätswesen (Kwartalnik medycyny sądowej i zdrowia publicznego).
Wstęp i opis metody szczepień
Autor rozpoczyna raport od przytoczenia słów kolegi po fachu, że lekarz po zakończeniu szczepień powinien dziękować Bogu, jeśli nie wszedł w konflikt z prokuratorem. W tym roku dr Ostmann stanął przed takim wyzwaniem z powodu wystąpienia róży poszczepiennej, która doprowadziła do śmierci trojga dzieci.
Aby oddalić zarzuty o zaniedbania higieniczne (użycie brudnego lancetu lub starej limfy), dr Ostmann szczegółowo opisuje swoją procedurę stosowaną od 1867 roku:
- Źródło limfy: Pierwsze szczepienia wykonuje świeżą, nierozcieńczoną limfą z instytutów we Wrocławiu i Głogowie.
- Metoda „z ramienia na ramię”: Dalsze szczepienia odbywają się niemal wyłącznie poprzez przenoszenie płynu z pęcherzyka zaszczepionego dziecka na kolejne.
- Dobór dzieci: Do pobierania materiału wybierane są wyłącznie silne dzieci (minimum 6-miesięczne), wolne od wysypek i obrzęków węzłów chłonnych.
- Higiena narzędzi: Lancety (lekarz posiada 8 sztuk w etui) są każdorazowo przemywane czystą wodą i wycierane czystą szmatką. Puste rurki kapilarne są obecnie przechowywane w 10-procentowej wodzie karbolowej.
Przebieg epidemii (maj–czerwiec)
Łańcuch zakażeń rozpoczął się pod koniec maja. 26 maja dr Ostmann pobrał limfę w Lisku i zaszczepił nią dzieci w Rybniku (z Orzepowic i Królewskiego Wielopola). Pierwsze niepokojące objawy u dziecka z Wielopola (róża na ramieniu, klatce piersiowej i plecach) zauważono 4 czerwca.
Zestawienie statystyczne zachorowań Poniższa tabela przedstawia skalę zachorowań na różę poszczepienną w poszczególnych miejscowościach:
| Miejscowość | Liczba zaszczepionych (a – 1. raz, b – przypom.) | Chorzy na różę | Zmarli | Uwagi o lokalach i epidemiach |
| Jankowice Rudzkie | a) 10, b) 14 | 3 (a), 4 (b) | 1 | Sala na 2. piętrze w Rudach Wielkich. Brak znanej epidemii. |
| Ruda Kozielska | a) 23, b) 19 | 13 (a), 2 (b) | 2 | j.w.. |
| Kolonia Renerowska | a) 6, b) 9 | 2 (a), 1 (b) | 0 | j.w.. |
| Golejów | a) 26, b) 20 | 2 (a), 0 (b) | 0 | Karczma, niska izba. Możliwe przypadki błonicy we wsi. |
| Ochojec | a) 11, b) 12 | 0 | 0 | Brak zachorowań. |
| Król. Wielopole | a) 15, b) 16 | 5 (a), 0 (b) | 0 | Źródło limfy dla innych wsi. |
Lekarz zauważył istotną korelację: dzieci z Wielopola, od których pobierano limfę do dalszych szczepień, chorowały częściej niż te, których krosty zostawiono w spokoju.
Opis sekcji zwłok (Jankowice Rudzkie)
24 czerwca 1882 roku przeprowadzono prawno-lekarską sekcję zwłok dziecka zmarłego 20 czerwca – po szczepieniu.
- Oględziny zewnętrzne: Skóra głowy obrzęknięta, ciastowata. Miejsca szczepień na lewym ramieniu widoczne jako twarde, brązowawe plamy.
- Oględziny wewnętrzne: Czepiec ścięgnisty nacieczony ropą. Pod oponą twardą mózgu znaleziono ok. 5 łyżek płynu o barwie popłuczyn mięsnych. Mózg był silnie rozmiękczony.
- Orzeczenie: Śmierć nastąpiła w wyniku zapalenia opon mózgowych z wysiękiem, będącego następstwem procesu róży.
Wnioski końcowe
Dr Ostmann nie potrafi jednoznacznie wskazać przyczyny epidemii. Wyklucza wpływ pogody (było chłodno i wietrznie, co zapobiega rozkładowi limfy) oraz brak higieny w lokalach. Sugeruje jednak, że klucz może leżeć w materiale pobranym (od dzieci z Wielopola) 2 czerwca w Golejowie. Mimo tragedii, planowe szczepienia w całym powiecie zostały dokończone.
Pojęcia medyczne:
- Róża (Erysipelas / Rothlauf): Bakteryjne zakażenie skóry (paciorkowce), dawniej często śmiertelne powikłanie ran.
- Limfa (Lymphe): Płyn z pęcherzyków ospy krowiej używany jako szczepionka.
- Rewizja (Revision): Kontrola po 7–8 dniach w celu sprawdzenia skuteczności szczepienia.

Róża (erysipelas) i jej występowanie w okolicach Rud pod koniec XIX wieku
Pod koniec XIX wieku choroba określana mianem róży należała do najczęściej spotykanych i zarazem najbardziej niebezpiecznych zakażeń skóry w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych Górnego Śląska. W ówczesnej terminologii medycznej funkcjonowała jako róża (erysipelas), a w języku niemieckim określana była jako Rothlauf. Dziś wiadomo, że jej czynnikiem sprawczym są bakterie z grupy paciorkowców, jednak w realiach końca XIX wieku wiedza ta dopiero się kształtowała i nie zawsze przekładała się na praktykę lekarską.
Róża była ostrą chorobą zakaźną, rozwijającą się najczęściej w miejscu uszkodzenia skóry. Nawet niewielkie skaleczenie, zadrapanie czy rana – w tym także rana poszczepienna – mogły stać się wrotami zakażenia. Choroba zaczynała się gwałtownie, od wysokiej gorączki, dreszczy i ogólnego osłabienia, po czym pojawiały się charakterystyczne zmiany skórne: intensywne zaczerwienienie, obrzęk i bolesność, często obejmujące szybko rozległe partie ciała. W cięższych przypadkach dochodziło do powikłań ogólnoustrojowych, takich jak zapalenie naczyń chłonnych, ropowice, a nawet zakażenia uogólnione prowadzące do śmierci.
W warunkach panujących w okolicach Rud – obejmujących wsie takie jak Jankowice Rudzkie, Rudy, czy okoliczne osady leśne i rolnicze – choroba ta znajdowała szczególnie sprzyjające środowisko. Był to region o rozproszonej zabudowie, z ograniczonym dostępem do infrastruktury sanitarnej. Warunki higieniczne, zarówno w domach prywatnych, jak i w miejscach zbiorowych (karczmy, szkoły, sale szczepień), pozostawiały wiele do życzenia. Niewielkie, często słabo wentylowane pomieszczenia sprzyjały kontaktowi między ludźmi, a tym samym pośrednio zwiększały ryzyko przenoszenia zakażeń.
Istotnym czynnikiem była również struktura społeczna i zdrowotna ludności. Dzieci, które stanowiły główną grupę poddawaną szczepieniom, często były osłabione niedożywieniem lub innymi chorobami przewlekłymi. W źródłach z epoki często pojawia się pojęcie skrofulozy (gruźlicy węzłów chłonnych), która dodatkowo obniżała odporność organizmu. W takich warunkach nawet stosunkowo ograniczone zakażenie mogło przybrać ciężki przebieg.
Na tle tych uwarunkowań szczególnego znaczenia nabierały praktyki medyczne związane ze szczepieniami przeciwko ospa prawdziwa. Choć same szczepienia stanowiły ogromny postęp w walce z chorobami zakaźnymi, ich sposób przeprowadzania – zwłaszcza metoda „z ramienia na ramię” – stwarzał dodatkowe ryzyko. Rana powstała w wyniku skaryfikacji skóry była potencjalnym miejscem wnikania drobnoustrojów, a przenoszenie materiału biologicznego między dziećmi mogło sprzyjać transmisji bakterii chorobotwórczych.
Przypadki róży nie były w tym okresie zjawiskiem odosobnionym. Wręcz przeciwnie, choroba ta występowała stosunkowo często, zarówno w formie pojedynczych zachorowań, jak i lokalnych ognisk epidemicznych. Lekarze praktykujący na terenie Górnego Śląska obserwowali jej sezonowość – częstsze występowanie w cieplejszych miesiącach – oraz związek z urazami skóry i zabiegami medycznymi. W niektórych przypadkach, tak jak w opisywanym raporcie z 1882 roku, dochodziło do wyraźnych łańcuchów zakażeń, które można dziś interpretować jako wczesne przykłady transmisji jatrogennej, czyli związanej z działaniami medycznymi.
Śmiertelność róży była wówczas znacząca, zwłaszcza wśród dzieci. Brak skutecznych metod leczenia – antybiotyki pojawiły się dopiero w XX wieku – sprawiał, że terapia ograniczała się do działań objawowych i prób łagodzenia przebiegu choroby. W przypadkach ciężkich, obejmujących rozległe obszary ciała lub prowadzących do powikłań wewnętrznych, rokowanie było niepomyślne.
W kontekście okolic Rud szczególnie istotne jest to, że region ten znajdował się na styku wpływów miejskich i wiejskich. Z jednej strony istniał kontakt z ośrodkami medycznymi, takimi jak Wrocław, skąd pozyskiwano materiał szczepionkowy, z drugiej jednak praktyka terenowa pozostawała w dużej mierze uzależniona od lokalnych warunków. To właśnie w tej przestrzeni – między nowoczesną wiedzą a tradycyjnymi realiami życia – dochodziło do sytuacji takich jak epidemia róży poszczepiennej z 1882 roku.
Analiza występowania tej choroby w omawianym regionie pokazuje wyraźnie, że róża była nie tylko problemem medycznym, lecz także społecznym. Jej obecność odzwierciedlała poziom higieny, stan wiedzy medycznej oraz organizację opieki zdrowotnej. Jednocześnie przypadki takie jak ten opisany przez dr. Ostmanna przyczyniały się do stopniowego uświadamiania zagrożeń i w konsekwencji – choć nie od razu – do wprowadzania bardziej rygorystycznych zasad aseptyki i kontroli zakażeń.
W tym sensie róża, choć była chorobą groźną i często tragiczną w skutkach, odegrała również pewną rolę w procesie modernizacji medycyny. Jej obecność w źródłach z końca XIX wieku, zwłaszcza w kontekście szczepień, stanowi ważny punkt odniesienia dla zrozumienia drogi, jaką przeszła medycyna od praktyk empirycznych do nowoczesnych standardów bezpieczeństwa.
PEŁEN TEKST RAPORTU:
Różne doniesienia. [Strona] 367
Raport kazuistyczny dotyczący róży poszczepiennej autorstwa dr. Ostmanna, lekarza powiatowego (fizyka) powiatu rybnickiego.
Uwaga pewnego kolegi po fachu, że lekarz szczepiący po zakończeniu corocznych publicznych szczepień musi dziękować Bogu, iż nie wszedł w konflikt z prokuratorem, w tym roku bardzo mocno zapadła mi w pamięć z powodu wystąpienia róży poszczepiennej, która zabrała [uśmierciła] troje szczepionych dzieci, a ostatnie ze zmarłych zostało poddane oficjalnej sekcji zwłok przez radcę sanitarnego dr. Kleina i dr. Dittmera. — W Raporcie Medycznym z Wirtembergii, na stronach 186 i następnych niniejszego Kwartalnika (Tom XXXVI, Zeszyt 1, styczeń 1882 r.), który szczegółowo omawia różę poszczepienną, z naciskiem wskazuje się na występowanie tego typu zdarzeń i podkreśla, że róża poszczepienna nie może być wystarczająco dogłębnie przedyskutowana. Z tego względu uważam się za uprawnionego do opublikowania niniejszego raportu. — Aby z góry oddalić ewentualne podejrzenie o zaniedbanie polegające na tym, że jakoby szczepiłem przy użyciu brudnego lancetu lub z użyciem zgromadzonej, starej i zepsutej limfy itd., poniżej przedstawiam moją metodę, którą stosuję od 1867 roku i która w moim doświadczeniu bardzo dobrze się sprawdziła pod względem skuteczności szczepień, a przy której – aż do tych zachorowań na różę – nie spotkały mnie żadne nieszczęśliwe zdarzenia: Pierwsze, wprowadzające szczepienia wykonuję szczepiąc kilkoro starannie dobranych miejscowych dzieci za pomocą limfy z rurek [kapilarnych] pochodzącej z Królewskich Instytutów Szczepień we Wrocławiu (Breslau) i Głogowie (Gross-Glogau). Aby zapobiec wszelkim nieudanym szczepieniom, zamawiam nierozcieńczoną, świeżo pobraną limfę, którą szczepi się natychmiast po jej nadejściu. Po otwarciu owych rurek ich zawartość jest przed szczepieniem dokładnie sprawdzana za pomocą zmysłu powonienia i wzroku. Dalsze szczepienia odbywają się już niemal wyłącznie „z ramienia na ramię”, a jedynie w wyjątkowych przypadkach przy użyciu limfy z rurek. Ta ostatnia limfa ma wtedy co najwyżej 6 do 8 godzin, ponieważ w celu planowego przeprowadzania moich szczepień jest natychmiast używana do zaszczepienia osób podlegających temu obowiązkowi z jednej lub dwóch bardziej oddalonych gmin. Do pobierania materiału szczepiennego „z ramienia na ramię” oraz do ściągania limfy do rurek wykorzystuję tylko małe dzieci (nigdy osoby poddawane rewakcynacji), które mają co najmniej 6 miesięcy, są silne i wolne od obrzęków gruczołów oraz wysypek. Podczas każdego terminu szczepień lub kontroli typuję odpowiednią liczbę takich dzieci z prawidłowymi pęcherzykami poszczepiennymi do pobrania z nich materiału; mogę tak postępować, ponieważ zawsze mam wybór spośród zaszczepionych w jednej lub dwóch gminach. Badanie każdego dziecka, które jest wykorzystywane lub wytypowane do pobrania materiału i ściągania [limfy], polega na oględzinach okolic narządów płciowych, odbytu, pleców, brzucha i głowy oraz na obmacywaniu węzłów chłonnych szyjnych i pachwinowych. Lancety do szczepień, których 8 sztuk noszę przy sobie w etui do wyboru, utrzymywane są w drobiazgowej czystości; jeszcze przed rozpoczęciem otwierania pęcherzyków poszczepiennych są one obmywane czystą wodą i czystą szmatką, co – jedno i drugie – musi być mi podane na każdym stanowisku [w każdej stacji szczepień]. Po otwarciu pęcherzyków poprzez podskórne nakłucia boczne, lancet jest ponownie opłukiwany i czyszczony, a następnie kontynuuję szczepienie z użyciem wypływającej z otworów po nakłuciu bezbarwnej, jasnej cieczy. Jeśli w międzyczasie trafi się jakieś podejrzane dziecko, po jego zaszczepieniu lancet jest ponownie opłukiwany i osuszany. Ja szczepię poprzez nakłucia i wprowadzam lancet z boku i płytko w skórę, tak aby czubek instrumentu nigdy nie zanieczyścił się krwią. Kiedy wciągam do rurek [kapilar] limfę wypływającą z nakłutych z boku krost, rurki te są oczywiście nieużywane; po wydmuchaniu ich zawartości wyrzucam rurkę. Napełnione, zamknięte lakiem rurki są przykrywane watą karbolową — obecnie przechowuję również jeszcze puste rurki w 10-procentowej wodzie karbolowej. Jeśli szczepię tą świeżo pobraną, mającą około 4-8 godzin, nierozcieńczoną limfą z rurki, wydmuchuję zawartość tylu rurek, ile z moich wyliczeń będę w zupełności potrzebował, na szklaną płytkę, która posiada pośrodku zagłębienie. Ta szklana płytka, uprzednio czysta, jest za każdym razem przed napełnieniem jej zawartością rurek oraz po zakończeniu szczepień opłukiwana i wycierana do sucha. Jeśli pozostaną jeszcze napełnione rurki, zostają one wyrzucone, chyba że na prośbę muszę je przekazać koledze [po fachu] — nie utrzymuję żadnych zapasów pobranej limfy.
Tyle o moim postępowaniu. Jeśli zaś chodzi o zachorowania na różę (Erysipel), to 4 czerwca w samym środku szczepień, które do tego czasu przebiegały bez zakłóceń, zostałem zaskoczony przyprowadzeniem szczepionego po raz pierwszy dziecka z Królewskiego Wielopola (Kgl. Wielepole), które wykazywało objawy róży rozprzestrzeniającej się na zaszczepionym lewym ramieniu, na klatce piersiowej i plecach. Krótko potem kolega, dr Hufschmidt, przyniósł mi wiadomość, że wśród zaszczepionych i rezaszczepionych w gminach Jankowice Rudzkie (Jankowitz-Rauden), Ruda Kozielska (Klein-Rauden) i Kolonia Renerowska (Rennersdorf) występuje róża (Rothlauf). Przez to wykluczono założenie o przypadkowym wystąpieniu czy też zbiegu okoliczności. Łańcuch ciągłych szczepień, które zgodnie z planem rozpoczęły się 21 kwietnia b.r. [bieżącego roku], w okresie wystąpienia zachorowań na różę przedstawiał się następująco: 26 maja o godz. 9:00 rano pobrałem w Lisku (Lisseck) w opisany wyżej sposób kilka rurek limfy i wykorzystałem je tego samego dnia o godz. 4:00 po południu w Rybniku do zaszczepienia podlegających obowiązkowi szczepień z dwóch gmin: Orzepowic (Orzupowitz) i Królewskiego Wielopola. 2 czerwca przeprowadziłem rewizję [kontrolę poszczepienną], a mianowicie dla gminy Królewskie Wielopole w południe o godz. 12:00 w Golejowie (Golleow), a dla mieszkańców Orzepowic o godz. 3:00 po południu w Chwałęcicach (Chwalentzitz). Rewizja ta nie wykazała ani śladu podejrzanej choroby wśród zaszczepionych i rezaszczepionych ze wspomnianych gmin, żadnych podejrzanych cech dobrze rozwiniętych krost oraz zaszczepionych lewych ramion — szczepię tylko na lewym ramieniu sześcioma nakłuciami. W Golejowie szczepiłem od zaszczepionych z Wielopola podlegających obowiązkowi z gmin Ochojec (Ochojetz) i Golejów metodą z ramienia na ramię; ponadto pobrałem od tych samych dzieci tyle limfy do rurek, ile potrzebowałem do szczepienia podlegających obowiązkowi z Jankowic Rudzkich, Rud Małych i Rudy Kozielskiej, których szczepienie odbyło się tego samego dnia po południu w Rudach Wielkich (Gross-Rauden). — Od zaszczepionych z Orzepowic, we wspomnianej miejscowości i o wyżej wskazanej porze, zaszczepiłem z ramienia na ramię podlegających obowiązkowi z gmin Chwałęcice, Stodoły (Stodoll) i Zwonowice (Zwonowitz). Rewizja [kontrola] w dniu 9 czerwca b.r. wykazała absolutnie nienaruszony stan [brak odchyleń] w odniesieniu do nienormalnych objawów wśród zaszczepionych i rezaszczepionych z gmin Chwałęcice, Stodoły i Zwonowice, którzy zostali zaszczepieni od mieszkańców Orzepowic z ramienia na ramię, podczas gdy zarówno wśród zaszczepionych, jak i rezaszczepionych z trzech wsi: Jankowice Rudzkie, Ruda Kozielska i Kolonia Renerowska, którzy pobraną limfą od dzieci z Wielopola zostali zaszczepieni, jak również wśród zaszczepionych w gminie Golejów, którzy od tychże dzieci z Wielopola byli szczepieni z ramienia na ramię, róża poszczepienna (Impf-Erysipel) wystąpiła w różnych proporcjach, co zresztą ukazuje poniższe zestawienie tabelaryczne – PATRZ WYŻEJ.
Wynika z tego, że w gminie Ochojec zaszczepieni i rezaszczepieni w całości, a w gminie Golejów 12-letnie dzieci, zostali całkowicie oszczędzeni (nie zachorowali). Warto również podkreślić mniejszy udział rezaszczepionych z pierwszych 3 gmin w tych zachorowaniach na różę, chociaż wszyscy podlegający obowiązkowi szczepienia zostali zaszczepieni tą samą mieszanką wydmuchaną z rurek na raz. Szczególnie uderzająca była sytuacja w gminie Królewskie Wielopole, z której zaszczepieni zostali wykorzystani do dalszego szczepienia we wskazanych wyżej gminach: spośród kandydatów do szczepienia z Wielopola zaszczepiono 15; wszyscy oni w terminie szczepienia byli zdrowi, z wyjątkiem 1 dziecka, które wykazywało postać utajoną skrofulozy (torpide Scrofulose). W terminie rewizji (kontroli poszczepiennej) — 2 czerwca — dzieci te również były zdrowe, a stan krost poszczepiennych i ich otoczenia nie wykazywał niczego niezwykłego. Od ośmiorga z tych małych dzieci pobrano limfę do bezpośredniego szczepienia i ściągnięto ją również do rurek. Z tych ośmiu zaszczepionych tylko troje zostało oszczędzonych, a pięcioro zachorowało na różę (Rothlauf), mianowicie czworo – według relacji matki – wkrótce po pobraniu względnie ściągnięciu limfy, a jedno dziecko dopiero kilka dni później. Pozostałych siedmioro małych dzieci, od których limfa nie była ani ściągana, ani pobierana bezpośrednio, pozostało nienaruszonych (zdrowych). Oszczędzeni zostali również wszyscy rezaszczepieni (16 dzieci w wieku szkolnym). Z 5 dotkniętych chorobą małych dzieci żadne nie zmarło. Podczas ponownej rewizji, którą przeprowadziłem 28 czerwca wśród zaszczepionych w Wielopolu, dwoje z dzieci chorych na różę w pełni wyzdrowiało i wyglądało dobrze. Dwoje dzieci miało po jednym ropniu w pobliżu miejsc szczepienia, u jednego dziecka kończyny dolne były jeszcze nieco zaczerwienione i obrzęknięte. – U jednego małego dziecka z Golejowa róża dwukrotnie przeszła przez całe ciało, podobnie jak u małego dziecka z Rudy Kozielskiej. — Oględziny zewnętrzne zmarłego 20 czerwca b.r. i poddanego 24 czerwca b.r. prawno-lekarskiej sekcji zwłok dziecka z Jankowic Rudzkich wykazały ciastowatą i obrzękniętą strukturę skóry głowy aż do czoła. Sześć miejsc po szczepieniu było widocznych jako brązowawe i twarde plamy wielkości soczewicy na lewym, nieobrzękniętym ramieniu. Poza tym skóra, poza plamami opadowymi, nie wykazywała nic godnego uwagi. Oględziny wewnętrzne wykazały, że czepiec ścięgnisty na całej swojej grubości był silnie obrzęknięty i nacieczony ropą, która przy unoszeniu wypływała w niewielkiej ilości; okostna również pogrubiona i pokryta ropą. Przy nacinaniu opony twardej mózgu wypłynęło około 5 łyżek stołowych płynu o barwie popłuczyn mięsnych, nagromadzonego między oponą twardą a miękką. Opona twarda (Dura) była blada, jej powierzchnia wewnętrzna gładka, miejscami przetykana słabo wypełnionymi naczyniami; opona miękka delikatna, przezroczysta, jednak jej naczynia były obficie wypełnione krwią. Na podstawie czaszki nie stwierdzono wysięku. Mózg silnie rozmiękczony, co uniemożliwiło jego szczegółowe badanie; nie zauważono nienormalnej zawartości krwi. W workach opłucnowych po 1 łyżce czerwonawego płynu, w osierdziu kilka kropel żółtawego, klarownego płynu, płuca w tylnych partiach z zastojem (hipostatyczne). — Zawartość krwi wszędzie umiarkowana lub niska; w poszczególnych narządach jamy brzusznej brak stanów patologicznych. Orzeczenie lekarzy przeprowadzających sekcję brzmiało: zmarła (Denata) odeszła wskutek zapalenia opon mózgowych połączonego z wysiękiem. — Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, nie ulega wątpliwości, że opisane zmiany stwierdzone na głowie i wewnątrz niej należy uznać za następstwa procesu róży (erysipelatös).
Tyle w kwestii faktów. Inne przypadki zachorowań na różę nie są mi znane. Planowe przeprowadzanie i zakończenie publicznych szczepień, którymi zajmuję się sam dla całego powiatu, nie doznały żadnych zakłóceń z powodu opisanych zdarzeń. — Etiologia tych zachorowań na różę nie znajduje niestety wystarczających punktów oparcia. Klucza do wyjaśnienia należy moim zdaniem szukać w przeprowadzonym 2 czerwca b.r. w Golejowie szczepieniu i napełnianiu rurek [limfą] od zaszczepionych z Wielopola. Wykorzystanie rurek w Rudach Wielkich tego samego dnia do szczepienia osób podlegających obowiązkowi z wymienionych 3 wsi: Jankowice Rudzkie, Rudy Małe i Ruda Kozielska, miało miejsce w dużej, przewiewnej sali na 2. piętrze; pogoda tego popołudnia była chłodna, wietrzna, przerywana zmiennymi, niewielkimi opadami deszczu, co wyklucza założenie o ewentualnym rozkładzie zawartości rurek w drodze. Gdyby chcieć, mimo mojego wyjaśnienia metody szczepienia, upierać się przy założeniu infekcji przez zepsutą limfę itp., to w ten sposób nie dałoby się jeszcze wyjaśnić obu przypadków z Golejowa, w których szczepienie odbyło się z ramienia na ramię, ani wystąpienia róży u 5 dzieci z Wielopola, od których limfę pobierano. Lokalem szczepień w Golejowie była niska, niewielka izba szynkowa w wiejskiej karczmie, jednak wśród mieszkańców tej karczmy w tym roku nie występowały choroby zakaźne. W ubiegłym roku karczmarz miał chorować na czerwonkę (Ruhr). Nie było dusznej, burzowej pogody ani wysokiej temperatury. Dzień był, jak już wspomniano, chłodny — +10° R. o godzinie 8:00 rano. — Lokal szczepień był wprawdzie wypełniony, jednak okna były otwarte, a nadmiernemu zatłoczeniu przeciwdziałano poprzez utrzymywanie porządku stosowanego w takich przypadkach. — Nie udało się ustalić, w jakim stopniu wpływ miała tutaj dodatkowo błonica (dyfteryt). Udowodniono jednak, że kilka takich zachorowań wystąpiło w Golejowie — lecz nie wśród dzieci z Wielopola. Na koniec wspomnę jeszcze, że w tym roku w szpitalu Braci Miłosierdzia (Bonifratrów) w Pilchowicach przyjęto pacjentów chorych na różę, którzy ze względu na stosunkową częstotliwość występowania zwrócili uwagę lekarza zakładowego; jednak żaden z tych chorych nie pochodził z Golejowa ani z Wielopola. Pozostaje wreszcie mało wiarygodne dla mnie założenie, jakoby pięciu pierwotnie szczepionych z Wielopola w terminie kontrolnym cierpiało na utajoną różę i że jad róży został przeniesiony w stadium powstawania (in stadio nascente).
opracowanie: D.Poborski
więcej:

Jedna odpowiedź na “Raport kazuistyczny dotyczący róży poszczepiennej [1882 rok]”
[…] Analiza demograficzna zgonów we wsi Jankowice (1751–1802) Anatomia epidemii ze szczególnym uwzględnieniem Jankowic i okolicznych wsi. Raport kazuistyczny dotyczący róży poszczepiennej [1882 rok] […]